<< >> wszystkie blogi

Arlnie's Co ja plotę?

Dzieci doprowadzają Cię do szału? Chcesz czasem wysadzić się w kosmos? Spokojnie, mam tak samo...i lubię to!

Cudem ocaleni

2015-03-24 11:09:10 · Skomentuj
- Błagam, zabij mnie. To ponad moje siły. Nie wytrzymam dłużej tych tortur - resztkami sił wydusiłam z siebie ostatnią wolę. Była 2:00 w nocy, a ja konałam z bólu. Nie, nie zostałam porwana. Nagły atak migreny spowodował chwilową utratę zmysłów i jedyne co mogło mnie oswobodzić, to nagła śmierć z rąk mojego M. Zazwyczaj używana rozpuszczalna Solpadeina, nie utrzymałaby się w żołądku ani minuty. Gdyby nie fakt, że z bólu nie byłam w stanie doczłapać się do łazienki po miskę, pewnie i Ketonal opuściłby czeluści żołądka. Koszmar skończył się o 5:00 nad ranem, kiedy udało mi się wreszcie zamknąć przekrwione oczy i zasnąć. O 6.30 wstały dzieci. Głośne i wyspane. Ja natomiast czując się gorzej, niż po stratowaniu przez stado wściekłych byków (nie wiem jak to jest, ale na pewno nie czuje się po tym dobrze), usiadłam w kuchni i po cichu rozkoszowałam się nowym życiem. Życiem bez bólu. W zasadzie, życiem bez czucia, bo Ketonal wciąż nie odpuścił.

Party time!

2015-03-12 10:55:31 · Skomentuj
- Możesz wyjść. Już po wszystkim - usłyszałam dobiegający zza moich pleców głos M. Pomimo jego zapewnienia, wciąż nie miałam odwagi wyłonić się spod zjeżdżalni, pod którą ukryłam się nurkując w basenie z kolorowymi piłeczkami. Przyjęta taktyka oposa - leż i udawaj padlinę, doskonale sprawdziła się w panujących tego dnia okolicznościach. - Daj mi jeszcze pięć minut. Chcę mieć pewność, że sobie poszły - powiedziałam i zanurzyłam głowę pod warstwą kulek.

M próbuje mnie wykończyć

2015-03-09 10:53:46 · Skomentuj
- I believe I can fly, uu jeeee, I believe I can touch the sky, jeee - tańczyłam na przeciwbólowej fazie, pląsając po sypialnianym łóżku - I think about it every night and day, spread my wings and fly away - zeskoczyłam z łóżka, położyłam się na dywanie i zaczęłam robić orzełka. - Ile Ketonali już dziś wzięłaś? - zapytał wchodzący do sypialni M. - Yyyy, chyba dwa. I jeszcze jedną Solpadeinę. Czemu pytasz? - obróciłam się na brzuch i złapałam się grzywy przebiegającego właśnie obok mnie białego pegaza. - Nie nic. Tak po prostu. Chyba na dziś wystarczy tych leków przeciwbólowych - zdjął mnie z komody i posadził na łóżku. - Myślę, że zdecydowanie tak. Głowa przestała mnie boleć, pęcherz również i zbite pośladki po wczorajszym kuligu też nie bolą - wstałam, rozłożyłam szeroko ręce i skoczyłam wprost do turkusowego oceanu, wyłaniającego się tuż spod mojego łóżka.

Życie dziecka jest przerąbane cz.2

2015-02-12 10:58:30 · Skomentuj
Plan zabicia się w przedszkolu nie był wcale zły, gorzej z jego realizacją. Niby trzydziestka maluchów, niby tylko dwie przedszkolanki, niby niemożliwe jest upilnowanie takiej gromadki, a jednak zawsze z doskoku przychodziła jakaś kobiecina do pomocy i ciągle czyjaś para oczu bacznie nas obserwowała. Pora posiłków była dla mnie katorgą, bo musiałem jeść te mdłe kotlety plastikowym widelcem, popijać słodkim mlekiem z kartonika, a żeby całkiem zrównać moje ego z dywanem w uliczki, przedszkolanka wieszała mi na szyi gumowy śliniak. Taki z zagłębieniem na resztki spadające z łyżki czy widelczyka, gdy tą reumatyczną ręką próbowałem namierzyć usta i zapakować w nie pociapcianego wcześniej kotleta. I weź jedz coś człowieku, gdy pod szyją capi ci mięso zmieszane z cieknącym po brodzie mlekiem. Skoro samobójstwo musiałem nieco odwlec w czasie, postanowiłem umilić sobie ten okres i nauczyć resztę dzieciaków przydatnych w życiu umiejętności.

Magia, duchy, opętanie?

2015-01-29 19:30:51 · Skomentuj
Magia, czary, duchy, demony, cud - niby nie wierzymy, a jednak jakiś skrawek nas podaje czasem jeden tych powodów, jako przyczynę niewyjaśnionych zdarzeń. Nie zawsze "to tylko zwykły zbieg okoliczności" jest wytłumaczeniem na wszystko, co niewytłumaczalne. Bywa, że nawet zbieg okoliczności jest mało wiarygodną odpowiedzią... Wszystko zaczęło się od Abelarda Gizy. Otworzył on światu oczy, na rzecz błahą, oczywistą, nad którą chyba nikt z nas nigdy się nie zastanawiał i skłonił do snucia tez z tym związanych: poranny oddech. Wieczorem szorujesz dokładnie każdy ząbek, czyścisz nitką dentystyczną szczeliny między kostnym wyposażeniem jamy ustnej, na koniec płuczesz płynem do ust. I co? I choćbyś zeżarł tubkę pasty do zębów i wypił do dna cały płyn - zawsze z rana wali z gęby. Jakby jakaś zębowa wróżka przyleciała i nasrała ci do ust podczas snu. Magia!

Zrozumieć mężczyznę...

2015-01-13 20:32:42 · Skomentuj
To był dziwny poranek. W ciągu przynajmniej kilku lat nie zdarzyło mi się nic podobnego, więc mojemu zaskoczeniu nie było końca. Nie o 6.30, nie o 7.30, nawet nie o 8.00, tylko o 8.30 (gdyby dało się napisać cyfry wielkimi...cyframi, to użyłabym ich właśnie w tym momencie), stanęła przede mną dziwna postać. Niewyraźna, odziana w białą szatę, z jasną poświatą wokół siebie. - Śśśśśnieeeeeeg... - wyszeptała - śśśśśśnieeeeeg...śśśśśśnieeeeg...- jej głos niósł się po sypialni cichym echem - Mamo! Słyszysz mnie?! - Co? Kto? Ach, słyszę - Duża J wyrwała mnie z błogiego i długiego snu - Pada śnieg! Trochę szary, ale pada, a to oznacza, że niedługo będziemy mogły iść na sanki. - Wspaniale - odpowiedziałam obcinając ją jednym półotwartym okiem i ocierając ślinę z kącika ust. - A mamo? Skoro Mała J jeszcze śpi - powtórzę słowa córki "SKORO MAŁA J JESZCZE ŚPI", a zauważmy, że była godzina 8:30 - to mogę iść na bajkę? To było zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. - Auć! - uszczypnęłam się w policzek.

Niech żyje bal!

2015-01-07 21:22:37 · Skomentuj
Niedawno podzieliłam się z Wami na funpage'u niespodzianką, którą "uszczęśliwiła" mnie starsza córka: "Pojechaliśmy z dziećmi na sanki. Gdy mróz odebrał nam czucie we wszystkich kończynach, skierowaliśmy swoje sztywne nogi w stronę samochodu. W domu wpakowałam dzieci do wanny z gorącą wodą i moczyłam do momentu, aż nabrały koloru dojrzałego buraka, a zabawki przestały wpadać im ze zgrabiałych rąk. Korzystając z okazji, że woda w wannie nadal była mocno ciepła, wpakowałam się do niej i rozkoszowałam przywróconym krążeniem. Zanurzyłam się po uszy, nabrałam wody do ust i robiąc gębowy zraszacz - wyplułam strumień do góry. Wtem do łazienki weszła Duża J. - Skoro umyłaś już zęby - mówię do córki - to zrób jeszcze siku przed snem. - Ale ja nie chcę - odpowiada. - A przed kąpielą robiłaś? Bo jak nie, to będziesz budzić się w nocy. - i znów zanurzyłam głowę, nabierając wody do ust. - Przed kąpielą nie robiłam, bo chciałam jak najszybciej wejść do wody. Wysikałam się w wannie. Tia... Omal nie oplułam córki pozbywając się jej sików z moich ust. Bosh, co ja się mam z tymi dziećmi!!! "

Zrozumieć mężczyznę...

2015-01-07 21:17:01 · Skomentuj
To był dziwny poranek. W ciągu przynajmniej kilku lat nie zdarzyło mi się nic podobnego, więc mojemu zaskoczeniu nie było końca. Nie o 6.30, nie o 7.30, nawet nie o 8.00, tylko o 8.30 (gdyby dało się napisać cyfry wielkimi...cyframi, to użyłabym ich właśnie w tym momencie), stanęła przede mną dziwna postać. Niewyraźna, odziana w białą szatę, z jasną poświatą wokół siebie. - Śśśśśnieeeeeeg... - wyszeptała - śśśśśśnieeeeeg...śśśśśśnieeeeg...- jej głos niósł się po sypialni cichym echem - Mamo! Słyszysz mnie?! - Co? Kto? Ach, słyszę - Duża J wyrwała mnie z błogiego i długiego snu - Pada śnieg! Trochę szary, ale pada, a to oznacza, że niedługo będziemy mogły iść na sanki. - Wspaniale - odpowiedziałam obcinając ją jednym półotwartym okiem i ocierając ślinę z kącika ust. - A mamo? Skoro Mała J jeszcze śpi - powtórzę słowa córki "SKORO MAŁA J JESZCZE ŚPI", a zauważmy, że była godzina 8:30 - to mogę iść na bajkę? To było zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. - Auć! - uszczypnęłam się w policzek.

Święta święta- dupa rozrośnięta

2014-12-29 19:56:48 · Skomentuj
Tydzień morderczych przygotowań, fortuna wydana na zakupach, łagodzenie stresu zagryzaniem paznokci, czarne placki na skórze od farby do włosów i 20 kg na plusie, czyli magiczne Święta Bożego Narodzenia czas podsumować. Ale zacznijmy od początku.

Świąteczny filmik poklatkowy

2014-12-29 19:49:13 · Skomentuj
Dodałam wszędzie, a na jm nie... Mimo wszystko spóźniony filmik zamieszczam. Co złego to nie ja.
12»
Autor
O blogu
  • Jedyna rzecz, jak przyszła mi do głowy, by do reszty nie zeschizować - założyć blog. Bez ściemy, antykoncepcja prosto przez oczy, matka furiatka - to ja.
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty
Moje pliki
Linki
Statsy bloga
  • Postów: 19
  • Komentarzy: 2
  • Odsłon: 4507

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi